Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijany amant utknął w kominie

5 listopada 2007, 23:20
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Choć to nie Boże Narodzenie, w kominie siedział facet. Pijany. Było na tyle ciasno, że o swojej obecności dawał znać, bijąc głową w mur. Przy wlocie komina czekała jego dziewczyna z patelnią w ręku. Kiedy nie wyszedł, wezwała strażaków. Ci wynieśli go razem z toną gruzu. Do jej domu w stanie Indiana wstępu już nie ma.
"Z wieloma świrami chodziłam, ale on wszystkich na głowę bije" - opowiada rozjuszona Connie Daweese. Aby jej drogi Alejandro mógł znów oglądać światło dzienne, strażacy musieli zdemolować kawał mieszkania. Zatracony w miłosnym rauszu doprawionym tequilą, Alejandro Valencio o 3:30 postanowił pogodzić się z byłą dziewczyną. "Po pijaku ludzie robią różne głupie rzeczy, ja inny nie jestem" - tłumaczy swój szalony krok namiętny Meksykanin.

"Wpierw chciałam, żeby go tam zostawili, <niech tam padnie trupem> mówiłam sobie, ale jak pomyślałam o tym zapachu, to im pomogłam go wyciągnąć" - dodaje kobieta.

Para zerwała niedawno ośmiomiesięczną znajomość. Gdy więc Alejandro stawił się z butelką na jej ganku, Connie nie zamierzała wpuścić go do środka. Wlazł więc na dach i do komina. Tam utknął, aż z opresji wybawili go dzielni strażacy.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj