Najwyraźniej nie martwi się, z czego będzie żyć. "Fakt" dowiedział się, że kilka dni po wielkim trzęsieniu ziemi, jakim było rozstanie z "Tańcem z gwiazdami", Hubert Urbański wsiadł do samolotu. Odleciał w niewiadomym kierunku. Podobno zrobił sobie urlop, by ukoić skołatane nerwy po ostatnich przejściach.
Dwa dni przed rozpoczęciem szóstej edycji "Tańca z gwiazdami" prezenter zażądał podwyżki. Z 30 do 50 tysięcy za kilka godzin pracy. Żądanie spadło na TVN jak grom z jasnego nieba. Pertraktacje trwały do ostatniej chwili. I zakończyły się porażką Urbańskiego. Prezenter musiał skapitulować. W niedzielny wieczór obok Katarzyny Skrzyneckiej pojawił się Piotr Gąsowski - donosi "Fakt".
Po odejściu Huberta Urbańskiego z TVN spekulowano, że ma on pracować w publicznej telewizji. Przypuszczano, że być może będzie prowadzić legendarny teleturniej "Koło fortuny", który TVP zamierza wskrzesić. "Oczywiście, że jesteśmy otwarci na współpracę z Hubertem Urbańskim, ale żadnych rozmów jeszcze nie podjęliśmy" - wyjaśnia nam Aneta Wrona, rzecznik prasowy TVP. Polsat, podobnie jak TVP, nie mówi Urbańskiemu "nie". Jednak Nina Terentiew, dyrektor programowa tej telewizji, uważa, że oczekiwania finansowe Urbańskiego są zbyt wygórowane - twierdzi "Fakt".
A może Urbański wróci do swoich studenckich pasji? Zanim zaczął pracować w mediach, na Uniwersytecie Warszawskim studiował przez rok filologię indyjską. Później postanowił zostać aktorem. Jest absolwentem Wydziału Aktorskiego PWST w Warszawie. Warto więc, by zakręcił się koło jakiejś telenoweli - radzi "Fakt".