Brad Pitt ma nie lada problem. Twierdzi, że jego ciało się... rozpada. Jedyną pociechą dla hollywoodzkiego męskiego symbolu seksu są dzieci. Bo choć on będzie się starzał i nikt już nie będzie chciał zatrudniać go w filmach, to zawsze będzie mógł patrzeć, jak dzieciaki dorastają.
Brad narzeka, że ma już "czterdziestkę" na karku. Ale nie to jest dla niego największym problemem, tylko fakt, że zaczyna ten wiek odczuwać. Aktor twierdzi, że twarz mu się zapada, a ciało nie funkcjonuje tak, jak dawniej. Czuje się, jakby ktoś je rozpuszczał kawałek po kawałku. Dlatego wie, że jeszcze chwila, a skończą się role filmowych amantów i bohaterów. Pozostanie mu odgrywanie ról emerytów.
Na szczęście Brad znalazł sobie cel w życiu, który pozwoli mu zapomnieć o rozpadającym się ciele. Chce zobaczyć jak jego dzieci - trójka adoptowanych i rodzona córka - poradzą sobie w życiu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|