Brad Pitt, gdy tylko widzi na ekranie Paris Hilton, wyłącza telewizor. Bo nie lubi ludzi, którzy żyją tylko swoją popularnością, a w życiu tak naprawdę nic nie osiągnęli. Do tego twierdzi, że w porównaniu z jego karierą Hiltonówna nie osiągnęła nic.
Brad i jego piękna partnerka, Angelina Jolie, wrócili z jednej ze swoich podróży. Włączyli telewizor, a tam dziedziczka hotelarskiej fortuny. Pitt od razu złapał za pilota i wyłączył obraz. Bo nie mógł znieść, że telewizja - zamiast pokazywać ważne rzeczy - pokazuje miernoty.
Potem mówił znajomym, że to, co robi Paris, jest obrzydliwe. Bo chce osiągnąć popularność wyłącznie przez imprezy i łamanie prawa, zamiast pomagać innym czy zrobić coś porządnego dla sztuki.
Ale może przez aktora po prostu przemawia zazdrość? Bo ostatnio o Paris słychać w mediach o wiele więcej niż o nim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|