Dziennik Gazeta Prawana logo

Czy Marta Grycan utrzyma swoją pozycję w show-biznesie?

29 marca 2012, 10:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Marta Grycan
Marta Grycan/TVN
Jej nazwisko kojarzyło się jeszcze jakiś czas temu z pysznymi lodami. Ale nie da się ukryć, że Marta Grycan ma o wiele większe ambicje, niż być twarzą rodzinnego - nawet dość dochodowego - interesu. Stanie się celebrytką zajęło jej zaledwie kilka miesięcy! To już jest sukces.

Zainteresowanie Polaków Martą Grycan i jej córkami - zwłaszcza Wiktorią i Weroniką - porównywane jest do tego, jakim Amerykanie obdarzają rodzinę Kardashian. Niesłusznie, bo różnice są widoczne na pierwszy rzut oka. Kardashianki to wystylizowany do granic możliwości produkt i nie budzą - poza grupą wiernych fanów, a raczej nastoletnich fanek - zbytniej sympatii społeczeństwa. Bywają obiektami żartów, a nawet ataków.

Z Grycankami jest inaczej. Skórzane stylizacje, wysokie obcasy i opięte drogimi ciuchami biusty nie wpływają na to, że Marta jej córki mają opinię swojskich dziewczyn.

Są duże, lubią gotować w rodzinnym gronie, a wszystkich tych, którzy katują się codziennymi dietami uważają za ludzi nieszczęśliwych. Są w swoich opiniach bezkompromisowe i nie mają kompleksów. To się może podobać.

Ale nie wszystkim. Karolina Korwin-Piotrowska czy Michał Piróg dawali wyraźne sygnały, że zjawisko o nazwie Grycanki jest niepokojące i zasługuje na potępienie (a przynajmniej na obśmianie). Według nich Marta i jej córki mają niebywałe parcie na szkło i promują niezdrową otyłość.

Za paniami wstawił się Kuba Wojewódzki, zarzucając środowisku show-biznesu nietolerancję. Napisał nawet niedawno w "Polityce":

-

I poszedł krok dalej: zaprosił Grycanki do swojego show i tam potwierdziły się najgorsze sny antagonistów polskich Kardashianek. Marta, Weronika i Wiktoria potwierdziły, że kochają jeść i jedzą dużo! Nie mają przy tym problemu z tym, że wyglądem daleko odbiegają od modelek z okładek kolorowych magazynów. I zgodnym chórem wyznały, że owszem - mają parcie na szkło.

Grycanki wzięły więc na tak zwaną klatę wszystkie zarzuty wobec siebie i podeszły do nich z luzem i dystansem.

I co z tym fantem zrobić? Chyba nic. Marta Grycan i jej mąż Adam (syn Zbigniewa Grycana, twórcy lodowego imperium) przyjaźnią się z wieloma gwiazdami i celebrytami (między innymi z Dodą), mają pieniądze i będą coraz częściej pokazywać się na warszawskich salonach - czy się komuś podoba czy nie.

Młode Grycanki zapewne będą rozwijały swoje pasje: Wiktoria taneczną, a Weronika tę związaną z modą. Będzie się o nich pisało i plotkowało. A Marcin Prokop być może będzie znowu zje z ręki Marty Grycan jakiś przysmak w programie na żywo...

Może być jeszcze lepiej: jeżeli Marta Grycan sprawdzi się w roli prowadzącej program o gotowaniu (a plotkuje się, że być może niebawem go dostanie), to może z całą bezczelnością usiąść na tronie, zajmowanym dziś przez królową kulinarnych show, Magdę Gessler. Może nawet stać się polską Nigellą Lawson.

A to znacznie fajniejsze, niż być polską Kardashianką.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Media
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj