Gwiazdor filmu "Avatar" przyznał, że jako nastolatek marzył o karierze sportowca, a aktorem został niemal przez przypadek.

Reklama

- Miałem 19 lat, objechałem już całą Australię i nie bardzo wiedziałem, co ze sobą zrobić - opowiada Worthington. - Ze sportem mi nie wyszło, więc postanowiłem spróbować sił w aktorstwie, choć tak naprawdę nigdy nie planowałem robić tego zawodowo. I to chyba pomogło mi dostać się do szkoły filmowej - to totalnie wyluzowane podejście do sprawy i odwaga. Przykro mi, że być może przeze mnie nie dostał się ktoś, komu naprawdę zależało.

Dorobek Sama Worthingtona zamyka film "Texas Killing Fields".