Jak donosi "Fakt":

Reklama

Ale Robert Kozyra nie boi się nowych wyzwań, dlatego z chęcią przyjął rolę jurora w show "mam talent" i w serialu "Czas honoru". Zapewnia jednak, że aktorstwo to dla niego tylko zabawa.


– Nie mam złudzeń. Wiem, że jestem drewnianym aktorem. Ale dobrze leży na mnie mundur – mówi Kozyra, który w serialu TVP 2 wciela się w postać Ludwiga Fischera, nazistowskiego gubernatora Warszawy.


– Gram zdecydowanie czarny charakter, a z racji tego, że mój bohater jest postacią historyczną, to nie ma mowy o tym, żebym starał się ją wybielić. Postać jest świetnie napisana, z jednej strony jestem bezwzględnym mordercą, a z drugiej podporządkowanym mamusi synkiem – tłumaczy aktor-amator.


Praca na planie uświadomiła nowemu jurorowi „Mam talent”, że aktorstwo to ciężki kawałek chleba. – Najtrudniejsze jest dla mnie przejście z jednych emocji w skrajnie inne. Jeśli w jednej scenie mam być i miły, i okrutny, to jest to dla mnie pewien problem. Na szczęście gram ze świetnymi aktorami, którzy bardzo mi w tym pomagają – mówi Robert.

A wszyscy krytycy roli Kozyry powinni wiedzieć, że praca aktora to jedynie poboczny epizod w jego życiu. – Nie traktuję poważnie aktorstwa. Jest to dla mnie jedynie zabawa – zapewnia pan Robert.

>>> CZYTAJ TAKŻE: "Downey Jr wypoczywa w Malibu"