"Super Express" zamieszcza dramatyczne wyznanie aktora:

- Podstawówkę i liceum skończyłem w Zabrzu. Mieszkałem tam z rodzicami. W tym czasie moją wyobraźnię kształtowały lektury, głównie te spoza kanonu szkolnego. Stopnie miałem dobre, ale nie przykładałem się do nauki. Miałem opinię zdolnego lenia. Bardziej interesowały mnie przedmioty humanistyczne niż matematyka czy fizyka, które nie były moją mocną stroną.

W podstawówce nosiliśmy mundurki, siedzieliśmy w drewnianych ławkach... Pamiętam, jak codziennie rano przychodziła nasza pani i przed lekcjami wlewała do kałamarzy atrament, gdyż pisaliśmy piórami maczanymi w atramencie. Jeszcze wtedy stosowane były kary cielesne. Wiele razy dostawałem lanie od nauczycieli. Albo linijką, albo drewnianym piórnikiem po rękach. Nie było łatwo...

WIĘCEJ NA TEN TEMAT CZYTAJ W "SUPER EXPRESSIE"