"Uaaaa! Szefie, boję się, tu jest pająk" - krzyczą pewnie pracownicy fabryki w Umea, na północ od Sztokholmu. Zwierzaki są duże - mają po osiem centymetrów długości i są włochate. Nic więc dziwnego, że każdy się boi. Nawet Szwedzi, którzy zapowiedzieli, że ciężarówek składać nie będą, dopóki kierownictwo czegoś nie zrobi. Bo nie wiadomo, czy pająki nie są jadowite i czy ich ukąszenie nie jest groźne.
Dlatego gdy tylko kabiny trafiają do fabryki, są spłukiwane wodą pod dużym ciśnieniem. W ten sposób pająki znikają z przywiezionych części i pracownicy mogą spokojnie montować auta.
Szwedzi poprosili dostawcę z Brazylii, by postępował zgodnie z zamówieniem i przysyłał same kabiny, bez żywej zawartości.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
