Co ma zrobić złodziej, który nie umie szybko otwierać sejfu, a kusi go bankowa forsa? Zrobić to samo, co szajka z miasta Van Buren, w stanie Arkansas (USA). Wybić dziurę w ścianie, wjechać do środka wózkiem widłowym i wywieźć sejf.
Wózek widłowy oczywiście też był kradziony, no bo po co kupować, jak tuż obok banku jest plac budowy. A policjanci z niedowierzaniem kręcą głowami. Bo takie napady przypominają im czasy Dzikiego Zachodu, gdy bandyci albo wysadzali kasę pancerną dynamitem, albo wywozili ją na wozie.
Sam napad był przygotowany w najdrobniejszych szczegółach. Gdy rabusie weszli do banku, od razu przekręcili kamery ochrony. Z zuchwałego napadu nie ma więc filmu. Rabusie szybko wywieźli sejf i zniknęli. A policja nie ma żadnego śladu, by zacząć tropić bandytów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|