Płacząca z bólu kobieta wybiegła z mieszkania. Błagała o pomoc, ale każdy bał się podejść, bo wściekła wiewióra wisiała jej na ręku, z zębami wbitymi w ciało. Wreszcie Niemka strząsnęła zwierza na ziemię.
Wiewiórze jednak morderczy szał nie przeszedł. Najpierw ugryzła przechodzącego mężczyznę, a potem popędziła do pobliskiego ogródka. Tam rzuciła się na staruszka, który spokojnie kopał ogródek. To była ostatnia ofiara rudej bestii.
Gdy zwierz wbił w jego nogę ostre zęby, mężczyzna chwycił za motykę. Jedno silne uderzenie i gryzoń przeniósł się do krainy szczęśliwych wiewiórek.
Teraz pogryzionych ludzi czekają bolesne zastrzyki, bo lekarze nie czekają na wyniki sekcji, czy zwierzak był wściekły, czy nie, tylko od razu wolą zaszczepić przeciwko wściekliźnie.