Aktor Sylwester Stallone ma 172,5 centymetra wzrostu, ale jeszcze mu mało. I pewnie dlatego w połowie lutego chciał wwieźć do Australii kilkadziesiąt fiolek hormonu wzrostu. Jednak to niedozwolona w tym kraju substancja i dzisiaj popularny "Rocky" został skazany na 2,5 tysiąca dolarów (7 tysięcy złotych) grzywny.
Stallone lubi doping, także ten niedozwolony. Dowiódł tego w lutym, kiedy to przyjechał do Australii promować swój najnowszy film "Rocky Balboa". Jeśli miała to być akcja promocyjna, to była wyjątkowo niskich lotów.
W bagażu gwiazdora australijscy celnicy znaleźli 48 fiolek zakazanego tam hormonu wzrostu. 60-letni "Rocky" nie potrafił w żaden sposób udowodnić, że ten specyfik przepisał mu lekarz. Już później, gdy policja chciała przeprowadzić rewizję w jego hotelowym pokoju, gwiazdor zdążył wyrzucić cztery fiolki specyfiku, który jakimś cudem udało mu się przemycić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|