Dziennik Gazeta Prawana logo

Lina od dzwonu porwała ministranta

13 października 2007, 14:22
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
James Kemp, młody ministrant z kościoła św. Jana Chrzciciela, z angielskiego Loughton, przeżył scenę jak na rysunkowym filmie dla dzieci. Porwała go lina od dzwonu i wbiła w sufit. Chłopiec spadł na ziemię z wysokości kilku metrów, ale nic mu się nie stało.

"To było jak skok na bungee" - opowiada matka chłopca. O dziwo, nic się dzieciakowi nie stało. Trafił co prawda do szpitala i resztę tygodnia musi spędzić w łóżku, ale ma tylko kilka siniaków.

Wszystko przez to, że James Kemp waży trochę za mało. Gdy pociągnął za linę, ta odbiła i ostro ruszyła w górę. A zaskoczony chłopak nie puścił sznura. Zdjął ręce z liny dopiero, gdy uderzył w sufit.

Teraz tylko narzeka, że nie będzie mógł dzwonić na niedzielnym weselu. Bo jego rodzice nie zamierzają zabronić mu być dzwonnikiem. W końcu wielu ludzi uprawia niebezpieczne hobby.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj