Nie mają paszportów ani dowodów osobistych. Są zmorą straży granicznej, bo wciąż beztrosko przekraczają polsko-czeską granicę. Chodzi o czeskie krowy, które uwielbiają smak polskiej trawy i dlatego raczą się nią na pastwisku koło przygranicznego Kostrzyna.
"Czeskie krowy w ogóle nie przejmują się, że łamią przepisy" - żartuje Joanna Woźniak, rzeczniczka łużyckiej straży granicznej. To problem nie tylko strażników, ale także właściciela pastwiska koło Kostrzyna. Dlaczego? Bo samolubne czeskie krowy objadają się trawą, nie zostawiając nic dla swoich koleżanek z Polski.
Aby polskim krowom trawy nie zabrakło, niesfornym stadem z Czech - a w zasadzie jego właścicielem - zajmą się teraz czeskie służby. Upomną go, by lepiej pilnował własnych zwierząt i nie pozwalał im na zagraniczne wojaże.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|