Niektórzy to mają szczęście! Pewien japoński robotnik musiał być w szoku, gdy przez przypadek wykopał plastikowy pojemnik, w którym znajdowało się aż 50 mln jenów (ok. 420 tys. dolarów). Znalezisko oddał policji, ale jeśli przez pół roku nikt się po pojemnik nie zgłosi, pieniądze będą jego!
Budowlaniec znalazł gotówkę podczas kopania wąskiego rowu na pustej działce pod miastem Owariasahi. Uczciwy robotnik odniósł pojemnik z zawartością do komisariatu policji. Teraz musi odczekać. Jeśli w ciągu sześciu miesięcy nie znajdzie się właściciel fortuny, to pieniądze - po potrąceniu 30-procentowego podatku - trafią na jego konto.
Nie jest to jednak największy skarb znaleziony w Japonii. W 1980 roku, na jednej z ulic w centrum Tokio, kierowca ciężarówki znalazł worek, w którym było aż sto milionów jenów (ok. 850 tys. dolarów). Właściciela nie znaleziono i kierowca zainkasował należne mu 70 mln jenów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|