Włamywacz z kanadyjskiego Edmonton porwał się z motyką na słońce - próbował okraść dom położony tuż obok centrum szkolenia psów policyjnych. I oczywiście mu nie wyszło. Nie dość, że uruchomił alarm, to jeszcze uciekając kradzionym autem, utknął w zaspie. A tam dopadły go szkolone czworonogi.
Gdy tylko włączyła się syrena alarmowa, obecni w centrum policjanci ruszyli w kierunku sąsiedniej posesji ze swoimi psami. 23-letni złodziej myślał, że może jeszcze uda mu się uciec. Czym prędzej ruszył z zaśnieżonego podjazdu. Ale daleko nie odjechał, bo po widowiskowym poślizgu wbił się z impetem w pryzmę śniegu.
Złodziej-amator natychmiast wyskoczył z auta i zaczął uciekać. Jednak policyjne owczarki nie miały większych problemów, by go dogonić. Lekkie czworonogi nie zapadały się na głębokim śniegu, a złodziej wprost w nim tonął. Nie trzeba chyba dodawać, że jego przyszłość rysuje się w bardzo ciemnych barwach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane