Dziennik Gazeta Prawana logo

Angielski listonosz dotrze pod każdy adres

12 października 2007, 15:45
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
"Żółte drzwi, Wilmslow" - tylko taki adres był na pewnej kartce pocztowej. Jednak listonosz, Paul Gardiner, nie poddał się. Tak długo chodził po całym miasteczku, aż adresata odnalazł.

"To był prawdziwy test dla mojej znajomości miasta" - śmieje się listonosz.

Nawet przez chwilę nie pomyślał, by kartkę wyrzucić. Bo przecież korespondencja to rzecz święta i - według tradycji brytyjskiej poczty - każda przesyłka musi być doręczona. Dlatego Gardiner nie uważa się za bohatera. Spełnił tylko swój obowiązek.

Kartkę wysłali koledze Anglicy, którzy bawili się w Krakowie. Ciekawe tylko, czy gdyby Polak wysłał podobnie zaadresowaną kartkę, tyle że do Warszawy, też by doszła...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj