Teoretycznie spalony chomik powrócił do świata żywych dzięki szybkiej interwencji straży pożarnej, łykowi słodkiego napoju i masażowi brzuszka. Ten cud wydarzył się w hrabstwie Essex w Wielkiej Brytanii.
Chomik o wdzięcznym imieniu Christmas (Boże Narodzenie) chrobotaniem obudził w środku nocy czterolatka, więc za karę musiał powędrować do kuchni. Mama chłopca była na tyle nieprzytomna,
że - stawiając klatkę ze zwierzakiem na kuchence - odkęciła gaz i zapaliła ogień. Poszła usypiać syna, a klatka stanęła w ogniu.
"Czemu akurat postawiłam go na kuchence, sama nie wiem..." - mówiła później kobieta. Gdy przyjechali strażacy, Christmas leżał z osmalonymi łapkami w górze. Zdawało się,
że to już eks-chomik, ale zwierzak miał szczęście.
Strażacy podali mu trochę czystego tlenu z maski, do pyszczka wlali łyk napoju jagodowego, a potem wymasowali mu brzuszek. Osmalony chomik leniwie ziewnął, odetchnął i... stanął na nogi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|