Według znawców, najdoskonalsze są trufle z Perigord - zwane czarnymi brylantami. Cenione są również te z Prowansji i z Włoch. Kupcy płacą za nie od 600 do 1000 euro za kilogram (2400-4000 zł). Potem grzyby lądują w najdroższych i najlepszych restauracjach na świecie.
W Polsce też można na nie trafić. Spotyka się go w Borach Tucholskich i na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Trzeba być jednak nie lada znawcą, żeby grzyb odkryć, ponieważ rośnie on pod ziemią. Do jego poszukiwań używa się specjalnie tresowanych świń i psów. Chociaż na te ostatnie trzeba uważać, gdyż świnie tak uwielbiają ten przysmak, że nie są w stanie powstrzymać się przed ich zjedzeniem.
Wysoka cena trufli sprawia, że ich zbiór kontrolowany jest przez prawo. We Włoszech zbieracze trufli muszą mieć specjalne pozwolenie. A właściciele terenów, na których prowadzone są poszukiwania, mają prawo wylegitymować każdego zbieracza. A jeśli nie posiada on pozwolenia, może wylądować w areszcie.
Trufli używa się do wielu dań - przede wszystkim sosów. Ale smakosze pod niebiosa wychwalają omlet z drobno posiekanymi grzybami. Mają jedyny w swoim rodzaju intensywny aromat.
Trufle miały też słynnych fanów. Najbardziej znanymi byli Beatlesi. Po uczcie w londyńskim hotelu Savoy wpadli w taką euforię, że poświęcili im piosenkę z tzw. Białego Albumu - "Savoy Truffle".