Dipity non stop chodzi po domu i czeka na intruza. Gdy tylko listonosz wsadzi rękę z przesyłką do skrytki w drzwiach, kot od razu atakuje. Skacze i wbija pazury w dłoń doręczyciela. Ostatni, który pani Sarah Gregg przyniósł pocztę, spędził tydzień w szpitalu. Lekarze musieli zszyć mu rękę.
Teraz kobieta zastanawia się, co zrobić, by dogadać się z pocztą. Obiecuje, że przy drzwiach zamontuje normalną skrzynkę na listy, a na domu powiesi tabliczkę "Uwaga, zły kot". I choć kociak jest z piekła rodem i tylko czeka, by dobrać się do skóry każdemu, kto przychodzi do domu, właścicielka tak go kocha, że na pewno nikomu go nie odda.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
