Opuszczona i potępiona przez przyjaciół Edyta Olszówka cierpi po tym, jak pobiła podczas lotu do Chicago stewardesę. Wybrykiem gwiazdy załamany jest też jej były ukochany Piotr Machalica. "To sprawa dla psychiatry albo psychologa" - mówi "Faktowi".
"Edyta trochę wypiła i popadła w stan, jaki popadła" - mówi zagadkowo o wydarzeniach, które rozegrały się 16 listopada. "Stewardesa w
tym całym zajściu była zdecydowanie osobą poszkodowaną" - dodaje. Stara się jednak bronić Olszówki. "Agresja Edyty nie była zaplanowana ani przemyślana" -
wyjaśnia. Na jej usprawiedliwienie mówi, że aktorka przechodzi właśnie trudny okres w życiu. I że tylko specjalista jest w stanie wyjaśnić dokładne przyczyny jej karygodnego
zachowania.
"Edyta jest przemęczona, pracuje jak wół. Ma nerwy do wymiany" - tłumaczy swoją byłą ukochaną Piotr Machalica. "Myślę, że do dzisiaj żałuje tej awantury i ma z tym kłopot" - kwituje. Przyznaje jednak, że nie potrafi jej pomóc.
To przykre. Tym bardziej że nikt nie zna Edyty Olszówki tak dobrze jak Piotr Machalica. W końcu spędził z nią pięć ostatnich lat życia. To ona ratowała go z rodzinnych i finansowych opresji.
"Edyta jest przemęczona, pracuje jak wół. Ma nerwy do wymiany" - tłumaczy swoją byłą ukochaną Piotr Machalica. "Myślę, że do dzisiaj żałuje tej awantury i ma z tym kłopot" - kwituje. Przyznaje jednak, że nie potrafi jej pomóc.
To przykre. Tym bardziej że nikt nie zna Edyty Olszówki tak dobrze jak Piotr Machalica. W końcu spędził z nią pięć ostatnich lat życia. To ona ratowała go z rodzinnych i finansowych opresji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|