"Jak to? Nie macie piwa korzennego?!" - krzyczał aktor Bruce Willis na barmana w luksusowym nowojorskim klubie "Cielo". Bo, o zgrozo, w barze nie było jego ulubionego trunku.
Wiadomo, taki gwiazdor jak Bruce Willis jest kimś, więc obsługa od razu pobiegła szukać w nowojorskich sklepach nocnych kilku butelek tego trunku. Wreszcie udało się i zdyszani kelnerzy wpadli do baru, podając aktorowi jego ukochane piwo. A ten mógł sobie zrobić drinka, mieszając korzenny napój z burbonem.
Potem Willis rozsiadł się wygodnie w fotelu i sączył napój, ciesząc się, że jest tak znany, że może wysyłać zwykłych śmiertelników po zakupy, specjalnie dla siebie. Ciekawe tylko, jak zareagowałaby obsługa baru, gdyby to szary człowieczek domagał się czegoś, czego nie ma na półkach. Pewnie ochrona wyrzuciłaby go za drzwi...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|