Daniel Craig bał się, że fani będą się śmiali z jego nieudolnych igraszek. Dlatego reżyser kazał zatrudnić kaskadera. A ten spisał się na medal. I wszystkie filmowe sceny wyglądają tak, jakby z panienkami zabawiał się prawdziwy agent Jej Królewskiej Mości.
Craig odbił sobie frustrację we wszystkich scenach akcji. Bo bał się, że jak cały film zagra za niego kaskader, to fani uznają go za ciapę, niegodną bycia agentem 007. Dlatego sam bił się, czy skakał z okien.
Jak te sceny wyszły, przekonamy się już 17 listopada, gdy nowe przygody Bonda - "Casino Royale" - trafią do polskich kin.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
