Właśnie ten niepozorny gryzoń zaatakował listonoszkę w Stanach Zjednoczonych. I pogryzł na tyle poważnie, że pani listonosz wylądowała w szpitalu.
"Widziałam ją, jak siedziała na ganku. Zostawiłam pocztę i chciałam odejść. Ale ona na mnie skoczyła!" - opowiada drżącym głosem listonoszka. Dokładnie pamięta
moment, gdy chwyciła zwierzątko za ogon i próbowała zedrzeć z siebie. Nic z tego! Sprytna wiewiórka wbiła się pazurkami w ubranie listonoszki i ani myślała odpuścić.
Dramat kobiety trwał, a znikąd nie było widać pomocy - w domu nikogo nie było. I dopiero sąsiadka usłyszała kotłowaninę i krzyki dochodzące sprzed budynku obok. Kiedy zobaczyła, co się
dzieje, natychmiast zadzwoniła po pogotowie.
I słusznie! Poraniona listonoszka trafiła do szpitala. Lekarze długo opatrywali rany i przyglądali się śladom zębisk i pazurów małego potwora. Jedno jest pocieszające. Szalona wiewiórka
już nigdy nikomu nie zrobi żadnej krzywdy, bo za ten wybryk zapłaciła najwyższą karę - została zastrzelona.