Dziennik Gazeta Prawana logo

Sean Penn apeluje do gwiazd, by mówiły otwarcie, co myślą

12 października 2007, 13:35
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wybitny aktor Sean Penn apeluje do sławnych ludzi, by ci nie bali się mówić o swoich przekonaniach. Sam nie zamierza rezygnować z aktywności politycznej i krytykowania amerykańskich władz. Dał temu wyraz, nazywając ostatnio prezydenta USA "belzebubem, i to głupim".

Nagrodzona Oscarem gwiazda takich filmów, jak "Rzeka tajemnic" czy "21 gramów", nie przeprasza za swoje cięte wypowiedzi. Bo "obowiązkiem każdego jest odważnie wypowiadać swoje zdanie; zawsze należy robić to, co uważa się za słuszne, zachowywać się odpowiedzialnie, aby móc żyć w zgodzie ze sobą" - uważa Penn.

I przekonuje, że ludzie - w strachu przed krytyką - zbyt mało mówią o swoich poglądach. Zwłaszcza osoby sławne, na świeczniku, których każdy krok, każde słowo śledzone są przez media, dzięki czemu ich przesłanie może dotrzeć do wielu ludzi i władz. Co o swoim prezydencie myśli aktor, na pewno doszło do uszu George'a W. Busha. Sean Penn postanowił mu dołożyć podczas Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj