To się nazywa pech. Niemiecki włamywacz podczas rabunku stracił palec, a kilka godzin później bez trudu złapała go policja. Właśnie przez utraconą część ciała.
Michael Baumgartner włamał się do hali sportowej w Hamburgu. Niechcący uruchomił alarm. Policja zjawiła się błyskawicznie. Złodziejowi udało się umknąć, ale przeskakując przez ogrodzenie, zaczepił sygnetem o wystające druty. Dopiero gdy zeskoczył, zauważył, że urwał sobie palec.
Wolnością nie cieszył się długo. Policjanci przeszukali miejsce napadu i trafili na palec włamywacza. Sprawdzili odciski i okazało się, że Baumgartner był już notowany. Kilka minut później byli już u niego w domu. Niestety, było już za późno, by przyszyć zgubę...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane