"Fakt" wieści dziś upadek Mandaryny. Na festiwalu TopTrendy jej występ był oczywistą pomyłką. Wygwizdany playback i nic ponad to. Szkoda, że dziewczyna nadal chce robić sobie krzywdę i próbuje występów na scenie. Dzięki cyfrowej obróbce głosu może wydawać płyty. Ale występów przed publiką nie ratuje nawet śpiewanie do taśmy.
Na tej samej scenie swój mocny głos zaprezentowała natomiast Doda. Jej występ można uznać za zwycięstwo "Faktu", który wielokrotnie apelował, by
wokalistka zespołu Virgin wyłączyła playback i dała wokalny popis na żywca.
Jeśli zaś chodzi o Mandarynę, prosimy, by nie szła w ślady Dody. Jej ubiegłoroczny występ na żywo w Sopocie wszystkim zapadł w pamięć. Choć wszyscy wolimy o nim zapomnieć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane