Były premier nie ukrywa, że polityczna bocznica mu trochę doskwiera, ale najwyraźniej żal odbija sobie na rautach. W przeciwieństwie do polskich polityków, zagranicznym dyplomatom nie przeszkadzają przykre doświadczenia Oleksego. To nic, że był oskarżony o szpiegostwo, przez co stracił urząd premiera. To nic, że sąd lustracyjny uznał, że był agentem służb specjalnych PRL.
Oleksy barwnie opisuje przyjęcie na 1200 osób, urządzone z okazji amerykańskiego Dnia Niepodległości (już nie podają tam, jak kiedyś, hamburgerów, ale wykwintne dania). Jednak najlepsze jedzenie serwują u ambasadora Japonii.
Józef Oleksy nawet tak prozaiczną rzecz jak bankiety potrafi wykorzystać do analizowania polskiej polityki. Narzeka, że polska lewica w złym traktowaniu go przebija nawet prawicę. A w końcu - przypomina DZIENNIKOWI - był i premierem, i marszałkiem Sejmu. "Polska należy do krajów szczególnie pożerających własne elity polityczne" - podsumowuje.
Na przyjęciach wypada bywać i, jak zapewnia były premier, wszyscy chodzą. No... może nie do ambasady Białorusi. Choć Józef Oleksy akurat i tam był - niedawno - w zeszłym tygodniu. Nie widzi w tym nic złego.
Polityk, nawet w odstawce, to ma klawe życie! Lipiec to najbardziej pracowity miesiąc - wynika z rozmowy, którą z Józefem Oleksym przeprowadził DZIENNIK. 4 lipca przyjęcie u Amerykanów, potem świętowanie z Francuzami, a po drodze jeszcze spotkania z Japończykami i Niemcami...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Powiązane
Reklama
Reklama
Reklama