Były premier nie ukrywa, że polityczna bocznica mu trochę doskwiera, ale najwyraźniej żal odbija sobie na rautach. W przeciwieństwie do polskich polityków, zagranicznym dyplomatom nie przeszkadzają przykre doświadczenia Oleksego. To nic, że był oskarżony o szpiegostwo, przez co stracił urząd premiera. To nic, że sąd lustracyjny uznał, że był agentem służb specjalnych PRL.

Oleksy barwnie opisuje przyjęcie na 1200 osób, urządzone z okazji amerykańskiego Dnia Niepodległości (już nie podają tam, jak kiedyś, hamburgerów, ale wykwintne dania). Jednak najlepsze jedzenie serwują u ambasadora Japonii.

Józef Oleksy nawet tak prozaiczną rzecz jak bankiety potrafi wykorzystać do analizowania polskiej polityki. Narzeka, że polska lewica w złym traktowaniu go przebija nawet prawicę. A w końcu - przypomina DZIENNIKOWI - był i premierem, i marszałkiem Sejmu. "Polska należy do krajów szczególnie pożerających własne elity polityczne" - podsumowuje.

Na przyjęciach wypada bywać i, jak zapewnia były premier, wszyscy chodzą. No... może nie do ambasady Białorusi. Choć Józef Oleksy akurat i tam był - niedawno - w zeszłym tygodniu. Nie widzi w tym nic złego.