Nie wszyscy doceniają talent wokalny tego świetnego skądinąd aktora. Ale on sam nie przejmuje się krytyką. Podczas niedzielnego koncertu w Gdyni Szyc pokazał, że muzyka potrafi wprowadzić go w niecodzienny nastrój. Borys Szyc dał z siebie wszystko podczas koncertu, jaki zagrał po rozdaniu nagród filmowych w Gdyni. Opłacało się - fanki szalały
W towarzystwie muzyków Borys szalał na scenie niczym rockman z krwi i kości. Gdy gardło odmawiało już posłuszeństwa, w ruch szły ręce, nogi i inne partie ciała. Jego pląsy, śpiewy i głośne przytupy trwały na tyle długo, że Borys co jakiś czas musiał się wspomagać szklaneczką mocniejszego trunku.
Pod sceną szalały fanki, bezkrytycznie przyjmując dźwięki płynące z gardła jednego z najlepszych polskich aktorów. Niestety zabrakło najważniejszej z wielbicielek Szyca, ukochanej Kai Śródki (26 l.). Choć może dla niej Borys zarezerwował indywidualne popisy.
>>> Mongołowi od Szymona ciagle podpowiadają
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|