Dziennik Gazeta Prawana logo

"Cieszę się, że Kościół otwiera się na rozwodników"

11 sierpnia 2009, 17:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Abp Józef Życiński zwrócił uwagę na rozwodników będących w nowych związkach. Do tej pory byli oni traktowani jak osoby gorszej kategorii. Czy teraz, za sprawą głosu metropolity lubelskiego sytuacja "poranionych owiec" się zmieni? "Cieszę się, że Kościół zaczął wreszcie dostrzegać, że żyjemy w XXI wieku" - mówi Katarzyna Dowbor.

>>>Życiński współczuje żyjącym na kocią łapę

Cieszę się, że Kościół zaczął wreszcie dostrzegać, że żyjemy w XXI wieku. Nie jesteśmy już w średniowieczu, a co za tym idzie - Kościół powinien iść z duchem czasu, stać się bardziej liberalny i nie wypowiadać się w pewnych sprawach tak kategorycznie. Szczególnie teraz, gdy tak wielu ludzi odwraca się od niego. Odmienione podejście może tylko zjednać przychylność ludzi.

Traktowanie osób, które rozstały się, a były w związku małżeńskim, jako osób drugiej kategorii jest bardzo nie w porządku. A przecież cała ideologia Kościoła jest oparta na wybaczaniu. Czemu zatem stosuje się takie twarde stanowisko przeciwko ludziom, którym nie udało się w życiu? Jest to kara. Te osoby nie mogą przyjmować pewnych sakramentów i uczestniczyć w pełni w obrządkach religijnych. Traktuje się ich jak trędowatych. Dlaczego karze się osoby, które zostały np. porzucone, bo ich partner znalazł sobie kogoś innego, a sam rozwód był wbrew ich woli?

Z drugiej strony mamy rozwód kościelny. Osoby, które taki rozwód dostały - często dlatego, że wiedziały, jak to załatwić - mogą robić dosłownie wszystko i nie są w żaden sposób potępione. Teoretycznie według Kościoła takie osoby również cudzołożą, bo mają innego partnera, nową rodzinę, ale mogą wziąć bez problemu kolejny ślub, przyjmować Komunię świętą, itd. Dlatego w pełni popieram inicjatywę Abpa Życińskiego, który nazwał rozwodników będących w nowych związkach poranionymi owcami i wyciągnął do nich rękę.

Paradoksem jest to, że ktoś, kto ma żonę, ale ją zdradza, bije, ma dzieci na boku, może chodzić do kościoła i korzystać ze wszystkich łask Kościoła. A ktoś, się kto rozwiódł, czasem nawet nie z własnej winy, jest osobą uczciwą i nigdy nie zrobił nikomu krzywdy, jest wyklęty. Bardzo mądrze, że Kościół zaczął to wszystko dostrzegać i się zmieniać. Cieszę się, że się obudził.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj