Britney Spears jest właśnie w trakcie swojej wielkiej trasy koncertowej promującej jej nowy krążek "Circus". Niestety, polscy fani nie będą mogli posłuchać piosenkarki na żywo, bilety kiepsko się sprzedawały - wybraliśmy Madonnę. O mały włos przyjemności zobaczenia Brit na scenie pozbawieni zostaliby Rosjanie.
Brytyjskie media piszą, że piosenkarka była gotowa odwołać koncerty w Rosji z powodu pogróżek, które otrzymywała e-mailem. Ktoś groził śmiercią nie tylko jej, ale także jej dzieciom. Na szczęście dla jej rosyjskich fanów Britney zgodziła się wyjść na scenę w Petersburgu, choć do ostatnich chwil decyzję w tej sprawie utrzymywano w tajemnicy. Przed nią jeszcze występ w Moskwie.
Dotychczas we wszystkich podróżach artystce towarzyszyli jej synkowie, jednak Spears nie chce ryzykować. Chłopcy zostają w bazie wypadowej, którą jest Skandynawia, a od razu po koncercie w stolicy Rosji wraz z mamą jadą do Londynu.
I to wszystko, by nie zawieść fanów...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|