>>> Zbigniew Zapasiewicz nie żyje

Reklama

>>> Atorskie przemiany Zbigniewa Zapasiewicza

Są profesorowie, którzy stają na piedestale, ale są i tacy którzy stąpają po ziemi, dogadują się ze studentami, a ci ich po prostu uwielbiają. I właśnie do tej drugiej grupy należał Zbigniew Zapasiewicz.

Znałam Zbyszka już od szkoły teatralnej, gdzie był moim profesorem. Początkowo był asystentem prof. Jana Kreczmara, opiekuna mojego roku, a po jego śmierci zajął się naszą grupą. Palił jak smok wawelski. Gdy był młody pochłaniał ogromne ilości papierosów.

Zapasiewicz był wspaniałym pedagogiem, cudownie wykładał. Miał pewną metodę nauczania. Najpierw wyciągał bardzo dużo informacji od nas, a dopiero później udzielał własnych wskazówek. Był niezwykle cwany w tym swoim "profesorowaniu", ponieważ wszyscy go uwielbialiśmy i wręcz kłóciliśmy się o to, kto ma mieć z nim zajęcia.

Z racji tego, że często urządzaliśmy różne imprezy, gdy ktoś miał wolną chatę, wielokrotnie zapraszaliśmy też naszych profesorów. Zawsze przychodziła do nas Zosia Mrozowska i właśnie Zbigniew Zapasiewicz.

Nazywaliśmy go Zapas - Zbyszko na zapas. Wszyscy tworzyliśmy bardzo zgraną paczkę. Miałam niezwykłe szczęście trafić na takich właśnie profesorów, którzy byli nie tylko świetnymi wykładowcami, ale też wspaniałymi kompanami w codziennym życiu. Teraz zdarza się to coraz rzadziej. Wszyscy gdzieś gonią i myślą tylko o sobie.

Zapasiewicz był starym wygą jeśli chodzi o aktorstwo, ale pomimo tego na planie filmowym był niezwykle życzliwy i często udzielał rad innym. Nie chował swoich umiejętności tylko dla siebie, umiał dawać cenne wskazówki. Zdradzał nam swoje tajemnice zawodowe, a to nie jest częste. Pierwszy dyplom robiliśmy właśnie ze Zbyszkiem i był on niezwykle udany.

Zapasiewicz był także niezwykle pracowitą osobą. Bardzo poważnie podchodził do pracy i wydaje mi się, że ja tę cechę w jakiś sposób przejęłam od niego. Zawodu uczyłam się, tak jak moi koledzy i koleżanki, u najwybitniejszych. Dzięki temu znaczna część ludzi z mojego roku to znane nazwiska i wspaniali aktorzy. Jego odejście jest niepowetowaną stratą, tak jak i Jana Machulskiego.