Do 1700 roku nasi północni sąsiedzi przez morze posługiwali się kalendarzem juliańskim. Nie było to wygodne i wiele państw, w których on obowiązywał, stopniowo przechodziło na coraz powszechniejszy kalendarz gregoriański. Proces przebiegał w najprostszy możliwy sposób. Wystarczyło „zgubić” 11 dni różnicy między obu sposobami liczenia czasu. Większa część Europy już w 1582 roku wyjęła z kalendarza dni między 5 a 14 października. Kolejne państwa stopniowo wykradały te półtora tygodnia i dopasowywały się do kalendarza gregoriańskiego.

Reklama

Szwedzi postanowili, że na nowy kalendarz będą przechodzić po swojemu. Od 1700 roku mieli usuwać każdy dzień przystępny, czyli 29 luty i w ten sposób po 40 latach ich kalendarz zrówna się z gregoriańskim. Jednak już w 1704 zapomniano o tym i kalendarz naszych północnych sąsiadów stał się niepodobny do jakiegokolwiek innego na świecie.

Wreszcie król Karol XII zadecydował, że trzeba skończyć ten cały cyrk i Szwecja wraca do kalendarza juliańskiego. Teraz zdano się na prostotę i dodano ten jeden dzień (29 lutego, którego nie było w 1700 roku). Szwedzi dodali go po 29 lutego 1712 roku. I tak miesiąc ten miał 30 dni. Najgorzej musieli mieć ci, którzy urodzili się feralnego 30 lutego 1712 roku. Oni nigdy nie doczekali się swoich pierwszych urodzin...

41 lat po kalendarzowym zamieszaniu Szwedzi znów zatęsknili za kalendarzem gregoriańskim. Tym razem całe przejście na inny sposób mierzenia czasu przeszło gładko - po 17 lutego 1753 roku nastąpił od razu 1 marca. Od tej chwili Szwedzi już nie grzebali w kalendarzu.

Jednak na pytanie postawione w tytule, można tylko odpowiedzieć "nie". 30 luty miał miejsce tylko raz, w 1712 roku, który był przestępny. Na taką datę musielibyśmy poczekać do 2012 roku. Zawsze byłby to jeszcze jeden dzień więcej na wybudowanie stadionów na Euro...

Oczywiście w dziejach świata zdarzało się jeszcze kilka razy, że drugi miesiąc miał 30 dni. Gdy w 1929 roku w ZSRR wprowadzono nowy kalendarz rewolucyjny. Drugi miesiąc był w razy przedłużany. Jednak szybko wyszedł on z użycia, gdyż ludzie przyzwyczajeni do poprzedniego sposobu liczenia czasu nie chcieli go używać.