Nie od dziś wiadomo, że pańskie oko konia tuczy. O krok dalej w odkrywaniu zwierzęcej natury poszli naukowcy z Newcastle University. Dowiedli bowiem, że krowy, którym właściciele nadali imiona i traktują bardziej "indywidualnie" dają więcej mleka niż ich anonimowe koleżanki - rocznie nawet o 284 litrów białego płynu.
Badacze porównywali farmy, na których każda krowa miała swoje imię, z hodowlami, gdzie zwierzęta traktowano jako stado. Okazało się, że podobnie jak ludzie, mućki, którym poświęca się więcej czasu i uwagi "twarzą w pysk" - czują się szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane, dzięki czemu są bardziej wydajne.
Niektórzy z nich otwarcie przyznają, że łaciate są dla nich nie tyle żywym inwentarzem, co raczej członkami rodziny. Aż 60 proc. farmerów biorących udział w badaniu przyznało, że zna wszystkie krowy ze swojego stada, a 48 proc. zgodziło się ze stwierdzeniem, iż pozytywny kontakt z człowiekiem prowadzi do wykształcenia u zwierząt "dobrego temperamentu mlecznego".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|