Władimir Ażaża to znany rosyjski ufolog, doktor Uniwersytety Moskiewskiego i szef Akademii Ufologii Stosowanej, więc nie wypada mu nie wierzyć. Jego zdaniem Michaił Gorbaczow i później Borys Jelcyn mieli sporo informacji na temat "obcych", ale rzecz jasna skrzętnie ukrywali je przed światem.

Reklama

Rosyjski specjalista od UFO ujawnia, że w latach 1990-1995 pracowało dla niego tysiące naukowców i badaczy, którzy zebrali całe tony informacji na temat Obcych. Co wynika z tych badań? Wniosków i to sensacyjnych jest cała masa. Po pierwsze UFO wcale nie musi być dla nas "obce".

Ażaża twierdzi, że kosmici zamieszkują Ziemię i to od dawna. Ich domem mogą być głębiny oceanów, na przykład Rów Mariański, ale wpadają do nas także ze światów równoległych. Ziemia jest ich stacją paliw, bo do napędzania swoich statków używają naszej świeżej wody. Zdaniem rosyjskiego uczonego jeden z takich statków zatankował sobie w Australii 38 ton wody do baku.

Przybysze mają wiele baz na naszej planecie. W Rosji upodobali sobie na przykład rejon jezior Bajkał i Ładoga, ale równie swobodnie radzą sobie w Pirenejach i Himalajach. Władimir Ażaża jest przekonany, że kosmici mogą kontrolować nasze umysły. Takim koronnym dowodem na to, jest chip znaleziony w czaszce Napoleona po jego ekshumacji. Teraz już wiadomo, kto naprawdę wygrywał pod Austerlitz i pod Borodino. Wygląda jednak na to, że pod Waterloo "Obcy" musieli trochę przysnąć i miało to potem ogromny wpływ na losy całego świata.

To jednak nie koniec rewelacji rosyjskiego uczonego. Jest on przekonany, że kosmici mają z ludźmi kontakty seksualne. Uważa on, że wiele kobiet po uprowadzeniu przez UFO wracało od nich w ciąży i rodzą one potem półkosmitów-półludzi. Dowód? Proszę bardzo. Taką "hybrydą" jest amerykański pływak Michael Phepls, bo normalny człowiek nie byłby w stanie zdobyć ośmiu złotych medali na Igrzyskach w Pekinie.