Dziennik Gazeta Prawana logo

Znak drogowy zapewniał kierowców, że nie stoi w biurze

1 listopada 2008, 03:48
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Niejednego kierowcę przejeżdżającego przez Swansea w Walli, ten znak drogowy wprowadził w stan osłupienia. Walijjska wersja dwujęzycznej tablicy głosiła bowiem, że "nie stoi w biurze, i by jej właśnie przesłać zlecenia tłumaczeń". Co mieli z tego rozumieć kierowcy? To, co było napisane w wersji angielskiej: zakaz wjazdu ciężarówkom. "To pomyłka. Na znak dostała się treść e-maila" - wyjaśniają urzędnicy.

"Nikt nie zauważył, że e-mail od tłumacza, to tylko wiadomość informująca o jego nieobecności, a nie tłumaczenie, mające trafić na znak" - przyznaje rzecznik urzędu w Swansea, Patrick Fletcher.

Na znak trafiła więc treść e-maila. I zamiast o zakazie wjazdu, tablica w wersji walijskiej informowała o swojej nieobecności w biurze. Urzędnicy hrabstwa Swansea zapewniają, że błąd zostanie szybko naprawiony. Głównie dlatego, że kierowcy, zastanawiając się nad przekazem znaku, mogą się zagapić. A wtedy o wypadek nietrudno.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj