Niemiła przygoda spotkała Piotra Gąsowskiego. Aktor miał na warszawskim Mokotowie wypadek samochodowy. Na szczęście nic mu się nie stało. Najadł się tylko strachu, no i wstydu, bo musiał dmuchać w balonik - pisze "Fakt".
Gąsowski wyjeżdżał wczesnym wieczorem z ulicy podporządkowanej, kiedy tuż przed nim niespodziewanie zderzyły się dwa inne samochody. Stłuczka tak zaskoczyła aktora, że ten nie zdołał wyminąć jednego z odbitych z impetem w jego stronę aut. Wpadło ono wprost na kierowane przez niego audi Q7 i otarło się o jego przedni zderzak - pisze "Fakt".
Niebawem przyjechała policja. Aktor, który zdążył się już do tej pory otrząsnąć z początkowego szoku, wdał się ze stróżami prawa i pozostałą dwójką kierowców w dyskusję. Żywo gestykulował, tłumacząc, jak w jego oczach wyglądało całe zajście - pisze "Fakt". Jako pośredniego uczestnika wypadku Gąsowskiego nie ominięło również dmuchanie w balonik.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane