Myślał sobie, że skoro jest sławny, to wszystko mu wolno? - zastanawia się Fakt. Cezary Pazura wybrał się do jednego z warszawskich banków i zamiast zaparkować jak należy, stanął swoim wielkim terenowym nissanem na środku chodnika. Efekt? Zatrzymała go straż miejska.
Podjeżdżając pod bank, aktor wyglądał podobno, jakby bardzo się śpieszył. Wjechał na sam środek chodnika i wyskoczył z samochodu. Nikt z pieszych nawet nie zdążył mu zwrócić uwagi - relacjonuje bulwarówka. Dopiero kiedy pół godziny później wokół jego nissana zaczęli się kręcić strażnicy, Pazura wybiegł z budynku, machając do nich rękoma. Już wiedział, co się kroi.
Aktor próbował ugłaskać funkcjonariuszy. Uśmiechał się i przymilał, lecz było już za późno. Strażnicy wypisali mandat. I to chyba słony, bo Czarkowi zrzedła mina. Swoją złość zaczął wyładowywać na fotoreporterze. Krzyczał i pokazywał mu obraźliwe gesty - oburza się "Fakt".
Może to zajście będzie dla niego nauczką? - uszczypliwie dodaje gazeta.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz