Dziennik Gazeta Prawana logo

Nicholson doradza emerytom seks

19 stycznia 2008, 02:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W najnowszym numerze amerykańskiego magazynu dla emerytów "AARP" uznawany za czołowego libertyna Hollywood aktor zachwala zalety życia po siedemdziesiątce. Kojarzony z rolami czarnych charakterów, Nicholson w cukierkowych słowach opowiada o miłości, seksie po pięćdziesiątce, dzieciach i recepcie na udany związek - czytamy w DZIENNIKU.

"Legendarny czarny charakter wreszcie złagodniał?” - pyta na okładce redakcja magazynu, który regularnie czyta prawie 35 mln ludzi w wieku emerytalnym. Wygląda na to, że tak. "Miłość to cudowna rzecz. Nie znam nikogo, kto nie chciałby się zakochać. Dzięki kobietom facet przestaje zachowywać się jak ostatnia świni" - zdradza Nicholson.

Trzykrotny laureat Oscara pytany o sekret udanego związku automatycznie robi typową dla siebie minę, unosząc do góry lewą brew. Nic dziwnego. Porady siedemdziesięciolatka, którego każdy kolejny związek okazywał się kompletną klapą, nie wróżą niczego dobrego tym, którzy chcieliby je zastosować. "Zrobiłbym wszystko, aby przeżyć jeszcze miłosne uniesienie, ale nie wiem, czy będzie mi to dane. Przywykłem bardzo do życia starego kawalera, które rządzi się własnymi prawami. Mogę iść na każdą imprezę, na którą tylko przyjdzie mi ochota. Mogę też z niej wyjść, kiedy tylko uznam to za stosowne. Ale wieczorami przychodzą mi go głowy myśli typowe dla wszystkich singli i wtedy postanawiam, że muszę coś zrobić, aby przestać być samotnym dziadem. Dlatego zacząłem rozglądać się uważnie. Nie palę już za sobą mostów i jestem otwarty na nowe znajomości. Z równolatkami albo z młodszymi" - zdradza aktor.

Nicholson czerwieni się jednak, gdy pada pytanie o gotowość w sprawach łóżkowych. "Nie myślcie sobie, że każdy emeryt z upływem czasu automatycznie przestaje myśleć o seksie. Wiele osób nie potrafi sobie wyobrazić, co może robić babcia z dziadkiem, kiedy na dłuższą chwilę niespodziewanie zamykają się w swoim pokoju" - śmieje się Nicholson.

Pytany o to, czy używa viagry, znów podnosi lewą brew do góry. "Do tej pory traktowałem to coś jako cudowne lekarstwo na długie i udane małżeństwo. Dopiero gdy przypomniałem sobie jednak treść przysięgi <dopóki śmierć nas nie rozłączy>, zrozumiałem, że w moim wieku każdy dzień może napisać inny scenariusz" - twierdzi.

Jeśli chodzi o scenariusze, Jack Nicholson ma również swoją teorię. "Z powodu mojego imponującego dorobku aktorskiego dostaję ich coraz mniej. Ja tymczasem marzę wciąż o dramatycznej, głębokiej roli. Mój życiowy bagaż doświadczeń pozwoliłby mi ją mądrze zagrać" - podsumowuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj