Jak każdy amerykański policjant, także Anthony Chiofallo - nowojorski antyterrorysta - musiał przejść test na narkotyki. Ale go oblał. Tłumaczy się, że wszystkiemu winne są... klopsy, które robiła mu żona. Problem w tym, że faszerowała je marihuaną.
Czy nie wiedziała, że takim "przysmakiem" może mężowi jedynie zaszkodzić? Wręcz przeciwnie. Celowo podawała mu faszerowane narkotykami mięso. Bo - jak sama przyznała - chciała, by Chiofallo stracił pracę. A wszystko z troski o ukochanego.
"Nie chciałam, żeby umarł na zawał albo został zastrzelony" - mówiła przed sądem.
Dodała, że miała dostęp do marihuany z racji swojego zawodu - zajmuje się uśmierzaniem marihuaną silnych bóli pleców.
Historia dramatu z klopsami w roli głównej nie przekonuje jednak przedstawicieli nowojorskiej policji. "To niezbyt wiarygodne" - twierdzą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane