"Fakt" natknął się na Patrycję i jej wybranka w jednej z restauracji na warszawskiej Saskiej Kępie. Ale na spotkanie para przyjechała osobno. Patrycja swoim nowym terenowym BMW, a Jacek - jak prawdziwy macho - na motocyklu.
Powitanie wcale nie było czułe. Jedynie zdawkowy całus w policzek, wyglądało to jak spotkanie dwójki przyjaciół, a nie zakochanych w sobie osób, które wkrótce zostaną rodzicami - skwapliwie odnotowuje bulwarówka.
Piosenkarka podkreśla jednak, że jest bardzo szczęśliwa i ciąża dodaje jej skrzydeł. "Lepiej się czuję, śpię i zauważyłam, że śpiewa mi się lepiej" - mówi przyszła mama. O Jacku, ojcu dziecka, nie wspomina. Być może w ich związku coś się nie układa? - zastanawia się "Fakt".
Kopczyński naraził się Patrycji, kiedy latem wyjechał na towarzyski mecz aktorów do Soczi. Fotografowie uwiecznili zmagania Jacka, ale nie na boisku, tylko w basenie z piękną dziewczyną. Dla Markowskiej był to szok i bardzo to przeżyła.
"Jacek ma już jedno małżeństwo za sobą i Patrycja obawia się, czy ich związek przetrwa" - mówi "Faktowi" znajoma piosenkarki.
Jak dowiedział się "Fakt", ślubu, który oboje planowali na wrzesień, nie było i raczej, na razie, nie będzie. A Patrycja marzy o rodzinie: "Chciałabym stworzyć taki dom, w jakim się wychowywałam. Ciepłe obiady mamy, troska, opiekuńczość, miłość i szczere rozmowy" - mówiła niegdyś Markowska.