Znany bokser i redaktor naczelny miesięcznika "Gentleman" należy do mężczyzn, którzy legalizują swoje poważne związki. Dlatego już dwa razy był żonaty: z piękną Ewą Pacułą, z którą ma córkę Nicole i równie atrakcyjną Ewą Byzdrą, matką Nadii. Teraz jest związany z Ewą Wiertel, śliczną pracownicą agencji reklamowej. I wszyscy się zastanawiają, dlaczego dotąd nie wziął z nią ślubu. Czyżby uznawał, że nie jest godna, by być jego żoną? - pyta "Fakt".
"Nic podobnego! - Kocham ją i mamy plany na przyszłość" - mówi "Faktowi" znany bokser. A zwleka ze ślubem tylko z jednego powodu: Ewa nosi obecnie żałobę po śmierci ojca.
Gdyby nie ta przeszkoda, Ewa Wiertel już nosiłaby na palcu obrączkę. Spełnia bowiem wszelkie wymagania, jakie Przemek stawia swojej przyszłej żonie. Jest śliczna, Przemek jej ufa, lubią ją też jego obie córki. Ba - polubiła ją nawet Ewa Pacuła, jego była żona - czytamy w "Fakcie". Obie panie zgodnie stawiły się u boku boksera, kiedy on pojawił się w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie" i zapewniły, że darzą się sympatią. A była żona wcale nie jest zazdrosna o jego obecne szczęście.
Przemek i Ewa poznali się w lutym tego roku, w pracy, podczas prezentacji nowego modelu toyoty. Ich miłość rozkwitła niemal od pierwszego wejrzenia. Już w kwietniu zamieszkali razem - przypomina "Fakt". Czuli, że są sobie przeznaczeni, choć Ewa nie była w komfortowej sytuacji. Wiązała się przecież z mężczyną po przejściach. "Jestem dość specyficznym przypadkiem. Mam za sobą dwa małżeństwa i dwójkę dzieci" - mówi Saleta. "Ale Ewa nie robi z tego problemu. Bardzo dobrze dogaduje się z moimi córkami. Zna też moje obie eksmałżonki z którymi wręcz się lubi" - dodaje na łamach "Faktu".