Doda zmieniła image. Na weekendowym koncercie w Elblągu pojawiła się jako brunetka. Czy była niezadowolona ze swojego wyglądu, czy miała zły dzień - grunt, że jej zły nastrój odczuli nie tylko muzycy, ale wszyscy widzowie. Piosenkarka co i rusz przerywała koncert, gdyż była rozzłoszczona... swoim fałszowaniem.
Widzowie opowiadają, że koncert w Elblągu był zabawny, ale skandalicznie nieprofesjonalny. Podczas wykonywania swojej nowej piosenki "Rany" z gardła Doroty wyrwał się solidny fałsz. Na szczęście wychwyciła go nie tylko publiczność, ale również sama piosenkarka.
Rozzłoszczona przerwała koncert i nakazała muzykom rozpoczęcie piosenki od nowa. Usprawiedliwiła się, używając typowego dla niej dosadnego słownictwa, mówiąc, że
Czy problemy wzięły się stąd, że wokalistka nie jest jeszcze za pan brat z nowym utworem? Niestety nie. Cała sytuacja bowiem powtórzyła się w czasie koncertu jeszcze trzykrotnie.
Może to tłumaczy zły stan ducha piosenkarki pod koniec koncertu. Podzieliła się nim z fanami, stwierdzając: "Wszystko jest gównem oprócz moczu!".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|