Doda znalazła się na plakacie firmy produkującej prezerwatywy. Jak twierdzi, wbrew swojej woli. Wszystko za sprawą jej byłego męża. Radosław Majdan wziął udział w reklamie i zaprezentował ramię z wytatuowaną podobizną piosenkarki. Doda ostrzega, że tym razem odpuści producentom, ale w przyszłości litości mieć nie będzie.
Doda sama przed kilkoma miesiącami prowadziła rozmowy z firmą Taboo. Negocjacje jednak zostały zerwane i to bez żadnych oficjalnych wyjaśnień. Dlatego teraz gwiazda jest wściekła na byłego męża za podpisanie kontraktu.
Między Dodą i Majdanem bywało różnie, jednak nigdy dotąd nie wywołali tego typu publicznej kłótni. Piosenkarka pisze na swojej stronie internetowej: "
Wygląda na to, że jeżeli wizerunek Dody wytatuowany na ramieniu Radosława Majdana pojawi się w kampanii, sprawa skończy się w sądzie. "" - zapowiada Dorota Rabczewska.
Doda zakwestionowała również plotki o astronomicznej kwocie, jaką Radosław Majdan ma otrzymać za udział w przedsięwzięciu - 200 000 złotych. Według niej, jest to co najwyżej pięciocyfrowa kwota.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|