Krawczyk nagrał piosenkę z Kmicicem
Krzysztof Krawczyk właśnie nagrał utwór z samym Kmicicem. W związku z tym chętnie opowiada o swojej znajomości z Danielem Olbrychskim. Okazuje się, że panów łączy duża zażyłość - są tak blisko, że polskie wcielenie Elvisa Presleya ma prawo zwracać się do wielkiego aktora zdrobnieniem zarezerwowanym dla najbliższych.
- Krzysztof Krawczyk przygarnął Drakulę
- Rodowicz broni Olbrychskiego przed synem
- Olbrychski w towarzystwie Angeliny Jolie
- Krzysztof Krawczyk uwielbia nogi swojej żony
- Krawczyk waży tylko 99 kilogramów!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Panowie poznali się dwie dekady temu w jednym z klubów w Chicago. Przez 20 lat nie widywali się często, ale ich zażyłość w ogóle na tym nie ucierpiała. Teraz nagrali wspólnie piosenkę.
"Daniel Olbrychski to bohater mojej młodości" - opowiada "Super Expressowi" Krzysztof Krawczyk. "Kiedyś nie było telewizji, więc ojciec czytał nam Trylogię. Wtedy postacie Kmicica, Azji były dla nas fascynujące! A potem, kiedy zobaczyłem sfilmowaną Trylogię, szczęka mi opadła, stałem się wielkim fanem Daniela".
Krzysztofowi nawet na myśl wówczas nie przyszło, że niebawem Olbrychski będzie jego kumplem:
"Poznaliśmy się 20 lat temu w Chicago, w klubie Cardinale, w którym śpiewałem w weekendy. Podobało mu się to, co robiłem. Potem usiedliśmy przy stoliku, zaczęliśmy opowiadać o
sprawach duchowych. Stwierdziliśmy, że jesteśmy na tej samej drodze niekrzywdzenia drugiego człowieka. Pamiętam, że wtedy obaj powiedzieliśmy, że nie będziemy już więcej wbijać
Chrystusowi gwoździ cierpienia. Potem, już w domu, marzyłem, żeby zasłużyć na bycie jego przyjacielem. I poznałem go, Daniel gościł w moim domu! Powiedział mi wtedy:
>>Możesz mówić do mnie Danek - tylko kilka osób tak mnie nazywa<<".
Przyjaźń przetrwała, chociaż gwiazdorzy są zapracowani, a ich zawody wymagają skrajnego oddania. Na szczęście panowie znaleźli czas, by zadośćuczynić wzajemnym ciepłym relacjom i jeszcze wspólnie spełnić się artystycznie:
„Nasze zawody nie pozwalają na częstsze spotkania. Dużo nas łączy, obaj mamy synów, rozbite małżeństwa za sobą. Próbujemy w jakiś sposób zadośćuczynić za krzywdy... A teraz nagraliśmy wspólnie piosenkę pod tytułem >>Z kobietami to różnie bywało<<, która ukaże się na mojej najnowszej płycie pt. >>Nigdy nie jest za późno<<. Żebyśmy zaśpiewali razem, to był pomysł mojego menedżera Andrzeja Kosmali. Nagranie trwało 20 minut... Tak byliśmy zgrani i zauroczeni piosenką i sobą”.
Czy to będzie nowy hit lata?
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!