Nie wiadomo, czy była po kilku drinkach, czy po prostu się nie przygotowała. . Przyjęła obcesową manierę i rozpoczęła swój występ od nawet dowcipnego tekstu typowego dla prowadzących imprezę gwiazd: " ".
Potem było tylko gorzej. Dostało się trochę Ricie, żonie aktora, z którą Julia jadła tego dnia obiad, żartowała do publiczności, że tak naprawdę być może nikogo na scenie nie ma, bo ona nikogo nie widzi. "I o co właściwie chodzi z tymi reflektorami?" – pytała Julia.
Padło oczywiście kilka przemiłych słów pod adresem Hanksa: że
Jednak główną gwiazdą tego wieczoru, według Julii, była ona sama. Radość publiki rzeczywiście była spora, wszyscy bawili się świetnie, ale nie można oprzeć się uczuciu, że przy okazji byli trochę zażenowani.
Na koniec Julia oświadczyła, że schodzi ze sceny, bo ma "". Tak dla waszej informacji – była to