Nie wolno, moim zdaniem, łączyć sztuki z polityką. Najlepiej dla artysty jest, jeśli stoi obok spraw politycznych, nie angażując się w nie.
Oczywiście, każdy z nas, także ludzie sztuki, mają swoje poglądy polityczne, co więcej - należy je mieć, popierać jedne rzeczy, a przeciwko innym protestować. Ale swoich przekonań nie
powinno się demonstrować na estradzie koncertowej.
. Jeśli już tak bardzo chciał się podzielić nimi ze światem, to mógł udzielić
wywiadu albo sam napisać jakiś artykuł lub pojawić się w telewizji. . Na jego miejscu nie łączyłbym polityki ze sztuką.
Nie sądzę jednak, by sytuacja, która powstała podczas koncertu Krystiana Zimermana w Los Angeles, mówiąc kolokwialnie - "zespuła rynek" innym polskim muzykom, którzy
chcieliby w przyszłości koncertować w USA.