W kolejnym odcinku 3. edycji "Sanatorium miłości" podczas spotkania wszystkich uczestników, Marta Manowska zapytała, czy ktoś chce zmienić pokój.

Reklama

Nawiązała w ten sposób do konfliktu Anny i Janiny, które pokłóciły się o jednego z seniorów. Obie panie mieszkały w jednym pokoju i po kłótni jedynie wymieniały między sobą uprzejmości. Okazało się jednak, że żadna z nich nie zamierza przenosić się do innego pokoju i przy całej grupie postanowiły się pogodzić.

Janeczka, to nie my powinnyśmy się tłumaczyć - stwierdziła Anna.

Tymczasem Jadwiga odmówiła randki Władkowi. Mimo, że senior był autorem randki, która najbardziej jej się spodobała, nie zdecydowała się na spotkanie. Przyznała, że spisała ich relację na straty.

Chciałabym coś dla siebie zrobić. (...) Nie mamy o czym rozmawiać, będziemy się męczyć - tłumaczyła Jadwiga.

Kto otrzymał ksywkę "Operetka"?

Nieco inaczej wyglądała jej randka ze Zdzisławem. Mężczyzna został kuracjuszem odcinka i to właśnie Jadwigę zaprosił na spotkanie w cztery oczy. Okazało się, że obydwoje nadają na tych samych falach.

Mogę Cię nazywać "operetką"? - gdy obydwoje popijali wodę.

Tak, bardzo mi się podoba, jak tak do mnie mówisz - przyznała Jadwiga.

Z kolei Janina wybrała się na randkę ze Zbyszkiem. W rozmowie z Martą Manowską opowiedziała o swojej przeszłości.

Jestem warta miłości, ale bardzo szybko dojrzałam. Kiedy mama zmarła, miałam 19 lat, a mąż otoczył mnie silnym ramieniem. Urodziłam dzieci, on pracował w stoczni. Spadał na mnie obowiązek wychowywania dzieci. Mąż potrafił mnie uderzyć, to wina alkoholu. Mogliśmy być rodziną, bo to była wielka miłość, ale kiedy dzieci dorosły, wyszliśmy z domu. Po prostu - wspominała.