"Londyńczycy" mają być fabularną kroniką najnowszej polskiej emigracji. Jego scenarzyści Ewa Popiołek (autorka dialogów do "Plebanii") i Marek Kreutz ("Fala zbrodni", "Pensjonat pod różą") poszukując pomysłów na losy bohaterów spędzili wiele tygodni nad Tamizą. Reżyserem serialu będzie Greg Zgliński, który ostrogi filmowca zdobywał na planie innych telewizyjnych tasiemców: "Na dobre i na złe" oraz "Pitbulla".

Zdjęcia do "Londyńczyków" potrwają do końca października. Akcja rozgrywać się będzie zarówno w robotniczym West Endzie i "polskim" Ealingu, jaki i w rozrywkowym Soho, biznesowym City oraz modnym Canary Wharf. Aktorską młodzież wesprą Grażyna Barszczewska, Robert Więckiewicz i Rafał Maćkowiak. Rolą w serialu wzgardziła natomiast Izabela Miko, może dlatego że jej emigranckie doświadczenie dotyczy Kalifornii.

W przypadku Lesława Żurka można mówić o pewnej kontynuacji. W składankowej "Odzie do radości" wybierał się do Londynu, a w średnio udanym filmie Kena Loacha "Polak potrzebny od zaraz" pomagał w wyzyskiwaniu pracujących na czarno w Anglii rodaków. Serial ma być emitowany w wieczornym paśmie Jedynki, w czwartki. Miejmy nadzieję, że twórcy "Londyńczykó" odejdą od cierpiętniczego schematu, opatentowanego przez Mrożka w "Emigrantach", a utrwalonego przez literaturę i filmy w rodzaju "Szczęśliwego Nowego Jorku".