Zadebiutował w 1969 roku u Briana De Palmy w "Przyjęciu weselnym”, ale to dopiero nakręcone cztery lata póżniej "Ulice nędzy” w reżyserii Martina Scorsese przyniosły mu sławę i stały się początkiem długoletniej współpracy i przyjaźni obu panów. Rola w "Ojcu chrzestnym II” przyniosła młodemu De Niro pierwszego Oscara, drugi trafił na kominek aktora sześć lat później za kreację Jake’a La Motty we "Wściekłym byku”. Nominacje do nagrody przyniosły mu fenomenalna rola w "Taksówkarzu” (1976) oraz dwa lata później w "Łowcy jeleni”.

De Niro dwukrotnie w karierze stanął też po drugiej stronie kamery: po raz pierwszy w 1993 roku przy okazji realizacji "Prawa Bronksu” i niedawno przy "Dobrym agencie” (2007). Choć krytycy kręcili nosem na wygłupy aktora w lekkich komedyjkach w stylu "Poznaj mojego tatę”, nie ulega wątpliwości, że o jego karierze można napisać tomy. A w życiu prywatnym więcej w nim diabła czy anioła?

1. Pycha.

Gdy jest się sławnym, wszyscy prześcigają się w uprzejmościach i prawieniu ci komplementów.

Wiele gwiazd temu ulega. Ale nie on. "Często, gdy uczestniczę w jakiejś rozmowie, większość ludzi kiwa głową, nawet jeśli plotę najstraszniejsze bzdury. A ja potrzebuję wokół siebie osób, które będą w stanie powiedzieć mi coś, co niespecjalnie chciałbym usłyszeć" - skarży się.

Niektórzy jednak robią rzeczy, których aktor bardzo by sobie nie życzył. A jeszcze bardziej jego żona Grace Hightower. Coś takiego ma na koncie polska gosposia Lucyna Turyk-Wawrynowicz - podczas sprzątania schowała diamentowe kolczyki Grace warte 95 tysięcy dolarów. Do własnej kieszeni.

2. Chciwość

Nie da się ukryć, że pieniądze bardzo ułatwiają życie. Jeśli ma się szczęście być bogatym, ma się szansę być szczęśliwym.

De Niro nie uważa się za materialistę. Jak twierdzi, jego najbardziej ekstrawaganckim zakupem jest 15-pokojowy apartament przy nowojorskim Central Parku, z pięcioma sypialniami, sześcioma łazienkami, biblioteką, olbrzymią kuchnią i, co najważniejsze, własną salą kinową. Kupił go za prawie 21 mln dolarów od eksżony byłego szefa Miramaksu Harveya Weinsteina lokal ma jeszcze jedną zaletę: sąsiadów pokroju Stinga i jego żony Trudie Styler.

3. Nieczystość

Dla niektórych może to zakrawać na zboczenie, ale kręci mnie zapach farb olejnych, papierosów i starych, włochatych swetrów. To jedno z najsilniejszych wspomnień mojego dzieciństwa, dokładnie tak pachniał mój ojciec i jego mieszkanie w Soho.

Robert Mario De Niro Junior (tak!) jest synem biseksualnego malarza ekspresjonsty Roberta De Niro i artystki Virginii Admiral (głównie malarki i literatki). Ojciec aktora miał pracownię na Bleeker Street, gdzie mały Bobby przychodził się bawić po rozwodzie rodziców. Ekspresyjnego papę często odwiedzali też jego partnerzy, z którymi wiązał się po rozwodzie z Virginią: malarz Jackson Pollock czy dramatopisarz Tennessee Williams. W 1995 Robert De Niro napisał w magazynie "Vogue” we wspomnieniu o ojcu: "Mam po nim temperament, ekscentryczne zapędy i pasję”. Jeśli ekscentryczne zapędy to na przykład uganianie się za kobetami o czekoladowej skórze, Robert De Niro posiadł tę cechę w 200 proc. "Podnieca mnie to nieokreślone napięcie fizyczne i intelektualne między mężczyzną i kobietą, ta nieopisana chemia. A małżeństwo to kontrakt pociągający za sobą głównie zobowiązania".

Aktor był przez 12 lat żonaty z ciemnoskórą aktorką Diahnne Abbott. Jednak już wtedy, gdy się z nią związał, miał dwóch synów ze związku z równie egzotycznie wyglądającą modelką Toukie Smith, potem słynne stały się jego zaloty pod adresem Whitney Houston i Naomi Campbell, a wreszcie kolejne małżeństwo z byłą stewardessą Grace Hightower. Bilans: piątka dzieci i przekonanie, że najbliżsi są najważniejsi. "Najbardziej w swoim życiu jestem dumny ze swojej rodziny, szczególnie z dzieci i z tego, że mam uczciwych, oddanych przyjaciół" - twierdzi De Niro.

4. Zazdrość

Zazdroszczę Dustinowi Hoffmanowi. Ludzie bardzo często traktują mnie ze sporą rezerwą. A on jest wyluzowany, błyskotliwy, potrafi być bardzo dowcipny, jest urodzonym gawędziarzem. Ja, choćbym nie wiem jak się starał, tego nie potrafię.

De Niro ma renomę naczelnego milczka Hollywood, który za nic na świecie nie wyjawia sekretów życia prywatnego, twierdząc, że jak samo nazewnictwo wskazuje, jest ono wyłącznie osobiste.

Ale ataki zazdrości zdarzały mu się w jak najbardziej publicznych okolicznościach. Gdy na ceremonii rozdania nagród Stowarzyszenia Nowojorskich Krytyków Filmowych Francois Truffaut wyraźnie interesował się ówczesną żoną De Niro Diahnne Abbott, zazdrosny aktor wpadł w szał i wydzierał się do niej wniebogłosy: "Czego on od ciebie chciał? No, czego?!”

5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu

Największym obżartuchem byłem, kiedy przygotowywałem się do roli we "Wściekłym byku”. Z 65 kilo waga podskoczyła mi do prawie stówy. Nie mogłem się schylać, nie mówiąc o sznurowaniu butów.

Aktor wyruszył do Europy na prawdziwą czteromiesięczną wyżerkę, którą potem wielokrotnie wspominał. A że De Niro nie robi niczego na pół gwizdka (przygotowując się do zagrania młodego Vita Corleone, do perfekcji opanował sycylijski dialekt, do roli w "Przylądku strachu” pozwolił na spiłowanie sobie zębów, zaś pracując nad "Łowcą jeleni” niemal uzależnił się od gry w rosyjską ruletkę).

"Przy pracy nad "Wściekłym bykiem” kosztowałem największych kulinarnych specjałów w najznamienitszych restauracjach we Włoszech i we Francji. Musiałem wstawać bladym świtem, najpóżniej o 6.30 po to, żebym zjedzone o 7 śniadanie dał radę strawić i mieć przygotowany żołądek na przyjęcie lunchu w południe a potem obfitej kolacji o 19. Jadałem trzy niezwykle obfite posiłki dziennie, na śniadanie kopiec naleśników, litr mleka, do innych dań głównie piwo. Ciągle bolały mnie nogi. Miałem za wysokie ciśnienie i poważne kłopoty z oddychaniem. Chciało mi się tylko spać. A gdy już zasnąłem, potwornie chrapałem" - mówi aktor.

6. Gniew

Wkurza mnie, gdy zdarza mi się za dużo powiedzieć. Moim zdaniem stworzenie wokół siebie atmosfery tajemniczości bardzo dobrze wpływa na wizerunek człowieka.

Powszechnie wiadomo, że aktor stara się nie przenosić problemów rodzinnych na plan filmowy ani nie zadręczać swojej rodziny sprawami zawodowymi. "Uważam, że jeśli się o czymś w kółko papla, ucieka z tego sporo magii. Co mnie jeszcze złości? Szczerze nienawidzę francuskiej biurokracji. Kiedy przesłuchiwano mnie bez sensu przez dziwięć godzin (w sprawie francuskiej prostytutki, z którą w 1998 roku przyłapano aktora, sprawę opisały francuskie gazety i połączyły nazwisko aktora ze zorganizowaną prostytucją - przyp.red.) ledwo hamowałem wściekłość. Emocje częściowo ostudziło odszkodowanie w wysokości ponad 13 tys. dolarów, które dziennik "France Soir” wypłaciła aktorowi z tytułu zniesławienia. De Niro obwieścił jednak wtedy w Le Monde: moja noga więcej we Francji nie postanie. Namówię wszystkich moich przyjaciół, żeby zrezygnowali z wypraw nad Sekwanę. Zamierzam też odesłać swoją Legię Honorową" - zapowiadał.

Na planie aktor raczej nie miewa ataków szału, stara się też, by postaci, które gra, panowały nad nerwami. "Wkurzają mnie aktorzy, którzy swoją grą demonstrują emocje, jakie w danej chwili targają ich bohaterami. Przecież ludzie się tak nie zachowują, większość z nas stara się ukryć swoje prawdziwe uczucia" - twierdzi De Niro. On sam tę sztukę opanował do perfekcji.

7. Lenistwo

Czas na odpoczynek przyjdzie po śmierci.

To dewiza De Niro. Gdy aktorowi zdarza się chwila wolna od zajęć zawodowych, aktor poświęca się biznesowi restauracyjnemu. Razem ze słynnym nowojorskim restauratorem Drew Nieporentem w 1994 roku otworzył restaurację Nobu, której szefuje słynny kucharz Nobuyuki Matshshisa. Nobu jako jedna z pierwszych knajp serwowała kuchnię fusion. Ponieważ pomysł chwycił, panowie zaczęli otwierać filie na całym świecie. A że De Niro jest smakoszem, wkrótce zakochał się w kuchni toskańskiej Agostino Sciandriego i razem z Harveyem Weinsteinem i Ridleyem Scottem otoworzył knajpę Ago z toskańskim menu w Miami i Los Angeles. Wspólnie z Francisem Fordem Coppolą i Robinem Williamsem jest właścicielem restauracji Rubicon w San Francisco. Jego najnowszy biznes to knajpka Tribeca Grill w Nowym Jorku.

Robert De Niro w tym tygodniu w filmie "Showtime" w sobotę 9.12 o godz. 20.35 w TVN